Koszykarze Stali Ostrów niespodziewanie przegrali na wyjeździe z AZS-em Politechniką Opolską 79:82. O losach meczu rozstrzygać musiała dogrywka, w której ostrowianie byli bliscy zwycięstwa. W decydującej akcji meczu sędziowie odgwizdali jednak błąd kroków Marcinowi Dymale. Po tej decyzji nie wytrzymał trener Stali, Mikołaj Czaja.
BM Węgiel Stal Ostrów od początku meczu miał w Opolu "pod górkę". Przegrywał 1:7, ale szybko odrobił straty i po pierwszej kwarcie było 15:14 dla Stali. Później akademicy z Opola, w szeregach których brylował były rozgrywający Stali, Krzysztof Chmielarz, prowadzili 40:25 w 18 i 56:42 w 26 minucie spotkania. Stal za każdym razem odrabiała straty. W ostatniej akcji regulaminowego czasu gry do dogrywki doprowadził Marcin Dymała. Po 40 minutach było 69:69. Ten sam koszykarz mógł rozstrzygnąć losy spotkania w dogrywce. Przy stanie 78:77 dla AZS-u Dymała zdecydował się na indywidualną akcję.
"Minął rywala i miał otwartą drogę do kosza. Zdobyłby punkty na miarę zwycięstwa. Niestety, sędziowie odgwizdali kroki. Nie była to jedyna kontrowersyjna decyzja arbitrów podjęta w sobotni wieczór", powiedział Radiu Centrum Mikołaj Czaja.
Trener Stali w ostatnich sekundach został ukarany przewinieniami technicznym oraz dyskwalifikującym, a gospodarze rzutami wolnymi wygrali ten dramatyczny mecz. Najwięcej punktów dla pokonanych rzucili: Zębski 20, Dymała 19 i Olejnik 10.
Komentarze
kałoś gra słabo w meczach
kałoś gra słabo w meczach kiedy nie idzie, a rzuca tylko jak mu wojciechowski albo dymała odegra na czysta pozycje... taka jest prawda!
Czaja do psychologa !
Czaja do psychologa !
w tym meczu bardzo słabo
w tym meczu bardzo słabo grał Marcin Kałowski.
Bycie sędzią to super
Bycie sędzią to super fuszka. Można zarobić naprawdę dużą kasę. A do tego jeszcze pensja...
Dodaj nowy komentarz