Tuż za podium, na czwartej pozycji uplasowali się żużlowcy Klubu Motorowego Lazur Ostrów w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych, który w czwartkowy wieczór odbył się na torze w Lesznie. Wszystko za sprawą fenomenalnej jazdy Roberta Miśkowiaka, zdobywcy 17 punktów. Partnerujący mu 16-latek Patryk Kociemba zdobył zaledwie 1 punkt. Przyjazdu na zawody odmówił z kolei Mariusz Staszewski. Szkoda, bo była ogromna szansa na jeden z medali, co potwierdzają Robert Miśkowiak i Patryk Kociemba.
„Naprawdę bardzo żałuję, że mieliśmy dwóch zawodników kontuzjowanych. Wystarczyłoby, żeby Adrian Gomólski był zdrowy. Z nim walczylibyśmy o czołowe lokaty. Mam obecnie naprawdę świetnie przygotowane motocykle. Są one po tuningu. Nie mogę narzekać. Motocykle są dobre, ale one same nie jadą. Pewne rzeczy poukładałem w samym sobie i jak widać efekt jest bardzo fajny” - mówi były mistrz świata juniorów.
„Gdybym zrobił z pięć punktów, wywalczylibyśmy jeden z medali. Szkoda, ale proszę pamiętać, że jestem jeszcze niedoświadczonym zawodnikiem. Sprzętowo także odstawałem od rywali. Mimo tego, czułem się dobrze na torze w Lesznie. Myślę, że startem w tym finale zebrałem nowe doświadczenia” - dodaje Patryk Kociemba.
Mistrzem Polski Par Klubowych zostali żużlowcy Falubazu Zielona Góra, którzy wyprzedzili Unię Tarnów i Unię Leszno. Natomiast za parą Klubu Motorowego Ostrów uplasowały się ekipy Polonii Bydgoszcz, Marmy Rzeszów i Unibaxu Toruń.
Komentarze
A Staszewski uważa się
A Staszewski uważa się za-kogo = cienias jeden . Dano mu szanse a ten cieniasss odmówił jazdy w zawodach .
Dodaj nowy komentarz