Wycinka

Ile czasu potrzeba aby unicestwić drzewo, które rosło kilkadziesiąt lat? W Pleszewie przy ulicy Słowackiego jedną starą topolę wycięto we wtorek, w czwartek można zobaczyć, jak ginie druga...

Najpierw pilarz podcina pień tuż przy ziemi, potem coraz bardziej i bardziej wcina się w drzewo. Kiedy jest podcięte z trzech stron, na drzewo wspina się inny pracownik firmy z potężnymi linami. Zaczepia je o czubek drzewa oraz o najważniejsze gałęzie. Liny na dole przypina się do auta. Jadąc, auto zwala drzewo. Potem pilarze tną gałęzie, następnie potężny konar i wrzucają na przyczepę.
"Zabiorą drewno w zamian za wycięcie drzewa" potwierdziła Radiu Centrum Halina Meller - dyrektorka Zarządu Dróg Powiatowych w Pleszewie. Dwie godziny później tylko pień pozostawiony w ziemi świadczył o tym, że było tu drzewo. Starsi pleszewianie mówili, że drzewo jest starsze od biurowca, przy którym stoi. Musiało być wycięte, podobnie jak drugie, które padnie w czwartek.

"Odchodzimy od topoli, które są niebezpieczne przy wichurach, pylą, śmiecą. Nie chcieli ich mieszkańcy ulicy. Miasto bez problemu wydało zezwolenie" - dodała Halina Meller. Wkrótce w tym miejscu pojawią się nowe drzewa. Mniej inwazyjne.

kuczynska@rc.fm

Komentarze

Należałoby wyciąć

Należałoby wyciąć wszystkie topole, szczególnie te rosnące wzdłuż dróg, strach jechać podczas silniejszych wiatrów, topola jest strasznie krucha i nawet do pieca się nie nadaje.

Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej, przyjmuję do wiadomości i akceptuję bezwarunkowo prawo właściciela niniejszej infrastruktury informatycznej do jego usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości jego publikacji, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela portalu www.rc.fm

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.