Ważą się losy czytelników, którzy przez kilka lat przetrzymywali książki wypożyczone z kaliskiej biblioteki. Komisja rewizyjna rady miejskiej podważa sens umowy, jaką biblioteka podpisała z firmą windykacyjną. Firmę wyłoniono bez przetargu, a w umowie zawarto zapis, że dłużników można obciażyć dodatkowo 15 procentową karą za przetrzymywanie książek. Te zapisy bą bezprawne - grzmią radni, a co na to dyrekcja biblioteki i prezydent miasta?
Komisja rewizyjna domaga się unieważnienia umowy biblioteki z firmą windykacyjną. To byłaby dobra wiadomość dla czytelników, którzy za przetrzymywane książki są winni ksiażnicy nawet kilka tysięcy złotych.
Radny Dariusz Grodziński, szef zespołu kontrolnego jest przekonany, że teraz działania biblioteki są bezprawne.
"My oczekujemy, że ta umowa będzie rozwiązana, a nowy wykonawca będzie wyłoniony w trybie przetargowym i że powstanie nowa umowa, która nie będzie tak kłopotliwa dla dłużników"
Co zatem zrobić z czytelnikami, którzy przez kilka lat przetrzymują ksiażki?
"Trzeba zastosować jakąś formę ugody - np. proponowaną przez Platformę - czyli zapłacenie 10 procent kary i zwrócenie bibliotece wypożyczonych książek"
Wnioski komisji rewizyjnej trafiły na biurka dyrektora biblioteki i prezydenta miasta. Szef książnicy - Adam Borowiak - jest przekonany o słuszności swojego postępowania i umowy z firmą windykacyjną rozwiązywać nie zamierza. Przynajmniej do czasu, kiedy prawnicy jasno określą kto ma rację - on czy komisja rewizyjna.
A co na wnioski komisji prezydent Janusz Pęcherz?
"Biblioteka tak naprawdę nie podlega - jeśli chodzi o kontrole - prezydentowi. Stąd mamy utrudnione zadanie, decyzje musi podjąć sam dyrektor"
A dyrektor czeka na opinie prawników i wyniki kontroli, którą zleciły władze miasta. Może się okazać, że windykacja będzie wstrzymana. A wtedy żałować będą ci czytelnicy, którzy duże kary zapłacili.
czyli ... koniec bomba - kto zapłacił ten trąba.
Komentarze
Stawiam pytanie: a ile
Stawiam pytanie:
a ile złotych polskich od każdej książki dostaje od firmy windykacyjnej Pan Dyrektor pod stołem
w zamian za takie ustawienie przetargu?
I tak twarde trwanie przy swoich warunkach?
I co na to w tej sytuacji CBA?
P.S.
Od czasów szlacheckich wiadomo, że jak polak u władzy to kradnie, mam zamiar sam zostać radnym, a potem posłem i kraść jak oni wszyscy.
Dodaj nowy komentarz