Izabela Noszczyk, niegdyś aktorka kaliskiego Teatru oraz grono jej przyjaciół kochają eksperyment w teatrze i chętnie wracają nad Prosnę. Grali już na kaliskim dworcu autobusowym i w wielu podobnych miejscach. Wszystko po to, by pokazać ludziom, że to, o czym mówią, dotyczy każdego z nas. I że teatr, tak jak życie, związany jest z ryzykiem, którego zabrakło tradycyjnym scenom.
"Teatr to jest Teatr. Ale my nie będziemy grać w Teatrze, tylko będziemy prosić, zmuszać ludzi, żeby chodzili za nami tam, gdzie nas poniesie. Nie wiem, może nie lubimy iść na sktóty? Może zawsze sympatyczne jest odkrywanie tego czegoś nowego w teatrze? Myślę, że poszukiwanie nowych miejsc, nowych ludzi, może pobudzać do dalszego działania. Tym razem zagramy monodram Willy'ego Russella: 'Shirley Valentine'. Jest to rzecz dotycząca człowieka, który na pewnym etapie swojego życia zaczyna poszukiwać czegoś nowego."
W piątek Iza Noszczyk wcieliła się w rolę Shirley w starej willi przy ul. Babinej 3 w Kaliszu, czyli w siedzibie Stowarzyszenia "Żywa". Monodram zagrany był wzruszająco i dowcipnie zarazem. Ale - co najważniejsze - przekonywał, że zawsze można zacząć od nowa. W sobotę i w niedzielę kolejne spektakle, oba o 19:00. Naprawdę warto skorzystać z zaproszenia. Przy okazji dodajemy, że Scena "Poczekalnia" zaprezentowała "Shirley" na ostrowskim Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Alternatywnych.
Komentarze
Przy ulicy Babinej, a nie
Przy ulicy Babinej, a nie Babina mieści się siedziba Żywej! Według historyków, wzięła nazwę od bab, a nie osoby nazwiskiem Babin. Jeśli taki człek rzeczywiście żył i zasłużył się dla Kalisza, pewnie nosił jakieś imię. Tymczasem nikt nie potrafi go podać...
Dodaj nowy komentarz