Zapowiadali, że postarają się o sprawienie niespodzianki i pokonanie lidera tabeli, a doznali prawdziwej klęski. Mowa o żużlowcach Holdikomu Ostrovia, którzy w czwartym meczu rundy finałowej przegrali w niedzielę na własnym torze z Orłem Łódź 29:61. Już po pięciu biegach goście prowadzili 23:7, a wśród ostrowian jedynie Mariusz Staszewski, Zbigniew Czerwiński i Daniel Pytel potrafili nawiązywać w miarę wyrównaną walkę z rywalem.
„Większa część zawodów w moim wykonaniu była w porządku. Może nie było rewelacyjnie, ale jeździło mi się całkiem dobrze. Szukałem jednak cały czas optymalnych ustawień motocykla, żeby było idealnie. Na ostatni wyścig zmieniliśmy niestety tak, że zupełnie nie wyszło" - powiedział Radiu Centrum Staszewski.
„Przyznaję się bez bicia, co także powiedziałem prezesowi i członkom zarządu klubu, że sił mi starczyło tylko na trzy wyścigi. Jestem jeszcze mocno poobijany po ostatnim upadku i więcej po prostu nie dałem rady. W trzech pierwszych wyścigach było nieźle, ale później nie byłem już w stanie walczyć" - dodał Czerwiński.
„Nie wiem co się z nami stało? Zastanawiam się, czy to Orzeł Łódź był taki mocny, czy my tacy słabi? Może jedno i drugie po trochu? Na pewno rywal przewyższał nas pod względem sprzętowym" - podsumował Pytel.
Najwięcej punktów dla Holdikomu Ostrovia zdobyli: Pytel 11, Staszewski 9 i Czerwiński 6 - wszyscy w sześciu startach. W zespole Orła 14 punktów wywalczył Jacek Rempała, 12 dorzucił Łukasz Jankowski, a 11 Marcin Jędrzejewski.
Komentarze
Dodaj nowy komentarz