Najbardziej łapie za serce
Najbardziej łapie za serce preludium do obchodów - podróż „repliki” wozu rzymskiego po Polsce i Europie ("Wyprawa po bursztyn")
Wiadomo, świat jeszcze nie widział takiego czegoś:
coś jak powiększona dwukrotnie psia buda, ciągnięta przez 2 drewniane(?) konie - niczym wymontowane z karuzeli na wesołym miasteczku.
Zachwyci się Europa, a imię 100-tysięcznego grodu Kalisza i jego władców na zawsze się wyryje w głowach jej mieszkańców bursztynowymi zgłoskami.
A jeśli to prawda, że np. gdańska impreza pod nazwą Targi Bursztynu 'Amberif 2010' – będąca na trasie miejsc w które ma „zawitać” ta cygańska buda - jest imprezą zamkniętą i zwykli mieszkańcy czy turyści nie mają na nią wstępu, to co to za promocja miasta?
Zamiast „Wyprawa po bursztyn” powinno się to nazwać ”Wyprawa Po Rozum”, zmienić formę na szkolenie dla niektórych osobników ratuszowych i mieć krótką trasę, żeby szybko wrócili – albo lepiej dużo dłuższą, żeby się zgubili - raz na zawsze.
Szopka - 80 tysięcy złotych. Podróż - pewnie drugie tyle. Wrażenia – bezcenne. Był wstyd przed Ratuszem, a będzie na Europę.





















