W tej sytuacji naprawdę nie
W tej sytuacji naprawdę nie wiadomo czyja jest wina. Nie znam tego kierowcy. Nie wiem jak jezdził. Nie wiem też dokąd jechał i czy faktycznie mu się spieszyło. Ale dlaczego oceniacie jego lub tą rodzinę skoro nie było Was tam? A może chłopak zarobił sam na samochód ciężką pracą? Może jeździ dobrze? Może to był pierwszy błąd popełniony za kierownicą w jego życiu i akurat tak pechowy? A może ta rodzina bezmyślnie wesła na pasy nawet nie upewniając się czy nic nie nadjezdza? A może było troche winy kierowcy i trpche pieszych? A może to poprostu nieszczęśliwy wypadek. Czy Wy nigdy nie popełniacie błędów za kierownicą? Sam widziałem na własne oczy kilka razy jak rodzice z wózkami wchodzili na pasy wprost pod jadące samochody. A skąd wiedzieli że się zatrzyma? Dlaczego najpierw na jezdnie wepchnęli wózek a dopiero oni weszli?? Czy to jest rozsądne zachowanie? Ja mam prawo jazdy 10 lat. Ni to dużo ni to mało. Jezdzę też zawodowo, więc trochę kilometrów w życiu zrobiłem. I myślicie że nie popełniam błędów? POPEŁNIAM. wszyscy je popełniamy. Nawet kierowca który jezdzi 40 lat też popełnia błędy. Nie zdarzyło Wam się nigdy zamyśleć lub zagapić podczas jazdy, albo zrobić coś zupełnie bez sensu niechcący? Dzisiaj zdarzyło się to jemu a jutro może zdarzyć się każdemu z nas. Więc nie oceniajmy nikogo jeśli nie znamy sytuacji. A dla rodziny która ucierpiała w tym wypadku składam kondolencje i życze dużo siły by wytrwać jakoś w tej tragedii.To bardzo przykre! [*]





















