Sywiusz Jakubowski

Czy to prawda, że decyzja w sprawie przyłączenia Żelazkowa do Kalisza jest przesądzona i została już dawno podjęta?

Takiej decyzji nie ma. Moje stanowisko zostało przekazane w sierpniu 2016 roku panu prezydentowi Grzegorzowi Sapińskiemu. Wyraźnie zaznaczyłem, że nie ma możliwości, aby w ramach decyzji administracyjnej dokonać „wchłonięcia” Żelazkowa do Kalisza. Jest natomiast szansa na współpracę. Zwróciłem się w tej sprawie do prezydenta oraz posłów naszego regionu. Chodzi o rozważenie tego tematu w ramach aglomeracji kalisko-ostrowskiej i utworzenia jednostki podobnej do Miasta Stołecznego Warszawy. Mam na myśli zachowanie odrębności naszej gminy w zakresie budżetu czy władzy.

Mówimy o gminie jako dzielnicy Kalisza?

Ale w strukturze takiej, jaką jest stolica.

Czyli z własnym samorządem i własnym budżetem?

Dokładnie tak.

Ale w tej chwili jest to niemożliwe.

Dzisiaj jest niemożliwe, ale można podjąć kwestie legislacyjne. Rozumiem, że teraz posłowie są zajęci blokowaniem mównicy, a nie problemami obywateli, natomiast tylko i wyłącznie chodzi o jedną zmianę. Aglomeracje które są w Polsce mogą funkcjonować tak, jak Warszawa.

na fot.: Sylwiusz Jakubowski / wójt gminy Żelazków

Na innych zasadach ślubu z Kaliszem nie będzie?

Takiej możliwości nie ma. Jestem po prawie półtorarocznych spotkaniach z mieszkańcami, przy okazji tworzenia budżetu. Społeczność nie wyraża zgody na wprost administracyjne połączenie gminy Żelazków z miastem Kalisz. Dodają jednak, że jeśli mielibyśmy odrębność finansową i decyzyjną, to wtedy możemy podjąć takie rozmowy.

A gdyby dostał Pan stołek wiceprezydenta?

Miałem być już starostą i wojewodą, a jestem wójtem gminy Żelazków. Cieszę się z tego powodu i sądzę, że chyba na tym stanowisku zakończę. Nie interesuje mnie funkcja wiceprezydenta Kalisza.

Pańskim zdaniem, to Żelazków potrzebuje Kalisza, czy Kalisz Żelazkowa? Kto więcej zyskałby na takim mariażu gminy i miasta?

To jest bardzo dobre pytanie. Gmina Żelazków jest terenem bardzo atrakcyjnym, dobrze rozwijającym się oraz ściągającym mieszkańców, którzy budują nowe osiedla. Przykładem mogą być takie lokalizacje jak Wojciechówka, Kolonia Skarszewek, Skarszewek i Chrusty. Z tego powodu została utworzona nowa parafia na ulicy Szerokiej w Kaliszu. Gmina przyciąga również wielu inwestorów, którzy realizują swoje plany w miejscowości Dębe. Przypomnę, że jest tam 14 nowych firm, które w tym roku rozpoczną swoje inwestycje.

Może teraz, kiedy Kalisz boi się utraty statusu stutysięcznego miasta, jest szansa na to, żeby Żelazków stawiał warunki?

Kalisz ma dylemat, że mieszkańcy opuszczają miasto. Osoby te budują domy i osadzają się na terenie gminy Żelazków mając nadal zameldowanie w Kaliszu. I tutaj dochodzi do pewnego paradoksu. Odpisy z PITu i CITu wpływają według adresu zameldowania, a nie zamieszkania. To sprawia, że pieniądze spływają do kaliskiej kasy. Uważam, że pan prezydent Grzegorz Sapiński powinien być z tego powodu zadowolony, gdyż fundusze te są nadal przychodem miasta Kalisza, a mimo wszystko ci sami mieszkańcy korzystają z infrastruktury gminy Żelazków.

Co sądzą mieszkańcy Pana gminy? Chcą być Kaliszanami, a może są temu przeciwni? Czy są zadowoleni z tego, jak dziś funkcjonuje gmina?

Może zabrzmi to jak pochwalenie się, ale mieszkańcy są zadowoleni z działalności naszych struktur. Społeczeństwo bierze pod uwagę to, co zrobiliśmy w ramach infrastruktury czy szkolnictwa, na przykład reaktywowanie gimnazjum w Dębem oraz szkoły podstawowej w Kokaninie. Mają oni jednak świadomość, tak samo jak ja, że część z nas pracuje i uczy się w Kaliszu.

Ale może będąc mieszkańcami miasta czuliby się lepiej?

Gmina i jej mieszkańcy nie chcą się zamykać jako odrębna jednostka.

Czy nie dominuje również argument, że w gminach wiejskich są trochę niższe podatki i opłaty?

To jest prawda. Cena wody, odprowadzania ścieków, czy wysokość podatków od nieruchomości w zakresie działalności gospodarczej i mieszkalnictwa są niższe. Przyciąga to zarówno inwestorów, jak i przyszłych mieszkańców. Sądzę, że Kalisz ma problem dotyczący granic. Tutaj wtrącę przykład wsi Sulisławice. Sytuacja ta nie zachęca zarówno mnie jak i mieszkańców mojej gminy. Od momentu włączenia do granic administracyjnych nie wydarzyło się nic dobrego dla tego obszaru.

Czyli boi się Pan, że gdyby gmina Żelazków stała się częścią Kalisza, byłaby traktowana po macoszemu? Gorzej niż centrum Kalisza?

Chyba do tego by zmierzało, ponieważ 10 tysięcy mieszkańców miałoby tylko jednego radnego, na 25 w Kaliszu. Ten jeden człowiek nic by nie zrobił dla Żelazkowa. Dlatego ta odrębność i możliwość funkcjonowania jest konieczna. W zakresie wyższym czyli dróg krajowych, obwodnic powiatowych i wojewódzkich, pomocy społecznej, szkolnictwa średniego oraz wyższego jesteśmy razem.

Rozmawialiśmy o potencjalnym ślubie Żelazkowa z Kaliszem, ale jest też inny ślub, o którym pewnie wolałby Pan dziś nie pamiętać. Rok temu udzielał go Pan jako wójt będąc nietrzeźwym. Badanie wykazało dwa promile alkoholu we krwi. We wrześniu 2016 roku sprawa została umorzona, ale dzisiaj wraca na wokandę. Prokurator złożył zażalenie i to wydarzenie ponownie zbada Sąd Rejonowy w Kaliszu. Czuje się Pan winny?

22 września Sąd Rejonowy wydał wyrok i umorzył postępowanie. Mam trochę żalu, że wtedy się nie spotkaliśmy, tylko dzisiaj mamy na ten temat rozmawiać. Upłynęło pół roku.

Jeżeli teraz sąd uznałby Pana za winnego, jakie mogą być konsekwencje?

Uważałem i nadal uważam, że w tej kwestii jestem niewinny. Potwierdza to wyrok Sądu Rejonowego z 22 września ubiegłego roku. Zarówna ja i mój adwokat Marian Wojnarowski, któremu jestem bardzo wdzięczny za prowadzenie mojej sprawy, jesteśmy przekonani, że ten wyrok będzie również korzystny.

Ta sprawa to dla Pana taka gorzka pigułka, trzeźwiąca nauczka?

Mając 56 lat, raz w życiu się gdzieś tam potknąłem. Może nie do końca ze swojej winy i nie do końca zostało to udowodnione. Na pewno jednak żałuję tego i nie chciałbym, żeby ta sytuacja w ogóle kiedykolwiek się powtórzyła. Tak jak już wcześniej przepraszałem uczestników ślubu, tak jeszcze raz dzisiaj bardzo przepraszam. Obiecuję, że nigdy się to nie powtórzy.

Czy zna Pan już termin rozprawy?

Został wyznaczony na 13 marca 2017 roku.

Oby nie był pechowy.
Tradycyjnie, na koniec rozmowy, muzyczna dedykacja. Co to będzie panie Wójcie? I komu chciałby Pan zadedykować utwór?

Będzie to „Bailando” Enrique Iglesiasa. Piosenkę chciałem zadedykować swojemu wnukowi Andreasowi, który mieszka w Hiszpanii, a konkretnie na Majorce. To jest jeden powód, dla którego wybrałem ten utwór. Drugi to taki, że cały czas jestem pod wrażeniem meczu z 3 grudnia 2016 roku pomiędzy Barceloną a Realem Madryt, na którym byłem osobiście z synem. Nie pierwszy raz z resztą. Ten sentyment do Hiszpanii jest ze względu na córkę, wnuka jak i również piłkę nożną, którą kocham.

* * *

Radio Centrum 106.4 - TAKsięMÓWI_13. stycznia 2017_Gość: Sylwiusz Jakubowski – wójt gminy Żelazków _Prowadzenie: Małgorzata Meszczyńska