Krzysztof Grabowski

Czy zgodnie z zapowiedzią Janków Przygodzki otrzyma pieniądze na remont dróg zniszczonych w listopadowym pożarze po wybuchu gazociągu?

Oczywiście, to już jest decyzja podjęta. Mówiliśmy o tym już wówczas, kiedy doszło do tej tragedii, że będziemy oczekiwali na informacje z samorządu lokalnego jakie są potrzeby.

Jakie są potrzeby?

Wiemy, ze trzeba tam wybudować drogi - głównie gminne. Oczywiście również drogę powiatową. W poniedziałek Sejmik Województwa Wielkopolskiego na wniosek Zarządu Województwa uchwalił przyznanie dodatkowego pół miliona złotych dla gminy Przygodzice z przeznaczeniem właśnie na budowę dróg w Jankowie Przygodzkim.

Czy te pół miliona rzeczywiście wystarczy?

Trudno to teraz oceniać, dlatego że to wszystko się okaże po przetargach. Wtedy tak naprawdę dowiemy się jaka jest wysokość kosztów związanych z budową dróg, ale niewątpliwie ta kwota to jest duże wsparcie samorządu województwa na rzecz mieszkańców Jankowa Przygodzkiego i gminy Przygodzice. Wójt z własnego budżetu nie będzie musiał takich pieniędzy wydawać. My go wspomagamy.

Czy jeżeli okaże się, że pieniędzy będzie za mało, dużo za mało, to jesteście w stanie jeszcze coś dołożyć? Czy wójt będzie musiał szukać w innych kieszeniach?

Nie sądzę by było dużo za mało, dlatego że to są ustalenia z wójtem gminy Przygodzice - panem Krzysztofem Rasiakiem. To nie odbywa się w próżni, nie wymyślamy sobie tej kwoty. Pan wójt powiedział że ta kwota go satysfakcjonuje i myślę że uda się sporo tam zrobić, a oprócz dróg gminnych – bo to jest dofinansowanie na drogi gminne – wiem, że tam mają być wyremontowane drogi powiatowe. Ale to już jest kwestia starosty ostrowskiego.

A skoro mówimy o drogach, to pojawiła się również informacja, że będą pieniądze na trakt kalisko-wieluński. Jaka to jest kwota?

Tak, trakt kalisko-wieluński chcemy już ukończyć. Ta kwestia trwa już wiele, wiele lat. Jeszcze kilka kadencji temu rozpoczęły się pierwsze działania w tym zakresie. Ówczesny marszałek województwa - Józef Racki - przeznaczał na ten cel pieniądze, a my w tym roku ten trakt kalisko-wieluński zamierzamy ukończyć. W powiecie kaliskim, w gminie Brzeziny jest to odcinek około dwóch kilometrów. Na ten cel z budżetu województwa przeznaczamy pół miliona złotych – to są też pieniądze już przyznane uchwałą. Jest też deklaracja ze strony starosty kaliskiego Krzysztofa Nosala, że 200 000 zł dołoży powiat kaliski, bo to jest droga powiatowa użyczona gminie Brzeziny. Reszta będzie pochodziła z budżetu gminy Brzeziny. Na odcinek 700 metrów w gminie Czajków w powiecie ostrzeszowskim z budżetu województwa przeznaczamy 250 000 złotych. 130 000 zł będzie pochodziło z budżetu powiatu ostrzeszowskiego. Reszta z budżetu gminy Czajków. Trzeba powiedzieć, że w ubiegłym roku gmina Czajków na trakt kalisko-wieluński otrzymała dodatkowe pół miliona złotych i dlatego udało się w zdecydowanej większości ten odcinek już zaasfaltować.

Ta inwestycja czeka na realizację od 2007 roku. Dlaczego tak długo? Dlaczego nie udało się tego zrobić jednym rzutem?

To jest droga powiatowa, dlatego musiałby to zrobić powiat. Powiat na to środków nie miał i nie ma. W związku z tym gminy przejęły te drogi w użyczenie i pozyskiwały środki z budżetu...

Taki montaż finansowy?

Taki montaż finansowy kilku samorządów. Samorząd województwa nie musiał tych dróg budować, no ale wiemy jakie są potrzeby, jak ważna jest ta droga. Jestem przekonany, że w 2014 o trakcie kalisko-wieluńskim będziemy mówili jeszcze tylko jeden raz – wtedy, kiedy będziemy ten trakt oddawać do użytku.

Kiedy to będzie?

Myślę że będzie to późne lato, może wczesna jesień.

Trwają poważne inwestycje w ośrodku w Marszewie. Ile tam w sumie zostanie wydanych pieniędzy?

W sumie będzie wydanych na Marszew około 4 000 000 złotych.

Sporo.

To jest sporo, ale ten ośrodek od 1988 roku tak naprawdę nie był w żaden sposób modernizowany. Około 2 000 000 to środki z Ośrodka Doradztwa Rolniczego na nowy budynek, który teraz powstaje na bazie budynku dawnej stołówki. Oprócz tego obiektu całe swoje oblicze zmieni centrum wystawiennicze. Teraz są to miejsca, które naprawdę pamiętają lata 80’ i początek lat 90’. Na ten cel z budżetu województwa wielkopolskiego przeznaczyliśmy 700 000 zł na modernizacje, plus 300 000 zł na drogi dojazdowe, plus konserwację stawów, które tam się znajdują. Oprócz tego – i za to chcę bardzo serdecznie podziękować samorządowcom z południowej Wielkopolski, starostom, na czele ze starostą pleszewskim Michałem Karalusem, bo to jego inicjatywa, jego pomysł, ale również wójtom, burmistrzom, prezydentom – udało się pozyskać ponad 500 000 złotych wsparcia z samorządów gminnych i powiatowych południowej Wielkopolski.

Chętnie się dokładali?

Myślę że chętnie, bo to nie były duże kwoty w przeliczeniu na poszczególny samorząd. To było takie wspólne, wzajemne zrozumienie wspólnych potrzeb. Na apel i prośbę, większość odpowiedziała pozytywnie, chociaż nie wszyscy… Mogę tylko ubolewać, że znaleźli się i tacy, którzy nie zrozumieli całej idei, ale to zostawmy już na marginesie. Ważne, że większość zrozumiała. Już mamy 1 500 000 złotych i oprócz tych pieniędzy również ponad 500 000 złotych z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dzięki temu i ten temat będziemy powoli zamykać, a o Marszewie myślę że usłyszymy jesienią, że zadanie zostało wykonane.

Opóźnień być nie powinno?

Nie, opóźnień nie powinno być. 6 kwietnia są targi Agromarsz w Marszewie. One jeszcze będą się odbywały na tym terenie i w starych obiektach. Później, po targach, rozpoczyna się już prace budowlane. W związku z tym kolejne targi odbędą się z utrudnieniami na sąsiadujących polach, no ale… Kiedyś te prace trzeba przeprowadzić.

Marszew się zmieni – i to nie do poznania. Bardzo mocno.

Według zapowiedzi ma to być jeden z najnowocześniejszych w kraju. Czy jest taki potrzebny? Na czym ta nowoczesność będzie polegała?

Nie wiem, czy najnowocześniejszy w kraju, ale generalnie chodzi o to, żeby to wszystko, co ma służyć tym terenom wystawienniczym było odnowione na wysokim poziomie. Trzeba powiedzieć, że targi Agromarsz w Marszewie cieszą się olbrzymim zainteresowanie nie tylko ze strony mieszkańców Marszewa czy Pleszewa, ale również ze strony mieszkańców Kalisza, całej Wielkopolski – nie tylko południowej. Ludzie przyjeżdżają tam z różnych stron, więc chodzi o to, żeby była widoczna odnowa tego miejsca, żeby ludzie w dobrych warunkach dokonywali zakupów. Negocjujemy teraz ze starostą pleszewskim sprawę obiektów obok, które należą do niego, a które stoją puste. Jeżeli uda się dojść do porozumienia – a jestem przekonany, że z panem Michałem Karalusem dojdziemy do porozumienia – to wówczas chcemy tam również stworzyć parkingi, bo to też jest mankament Marszewa. Teraz ludzie muszą parkować w różnych miejscach – nawet na polach...

Pozostańmy przy temacie inwestycji. Kaliska radioterapia właściwie jest już na finiszu. Czy tutaj nie będzie żadnych problemów z dokończeniem zadania? Nie ma zagrożeń? To niebywale kosztowne przedsięwzięcie...

Bardzo kosztowne. Dwadzieścia kilka milionów złotych to jest olbrzymie zadanie. Poza tym to jest pierwszy ośrodek radioterapii w Wielkopolsce poza Poznaniem. Ito jest bardzo ważne. Bardzo się cieszę, że udało się to zadanie tutaj w Kaliszu zrealizować. Można tak już powiedzieć, bo jesteśmy na końcówce. Myślę, że na koniec roku obiekt zostanie oddany do użytku. Chcę powiedzieć, że inne miasta też zabiegają bardzo mocno o ośrodki radioterapii. Kolejny ma powstawać w Pile. Cieszę się, ze Kalisz będzie pierwszy poza Poznaniem. Ten ośrodek ma służyć mieszkańcom całej południowej Wielkopolski i nie tylko. Lepiej, żeby pacjenci nie musieli tam trafiać, ale – wiadomo - nieraz życie pisze własne scenariusze i wiemy jak to wygląda… Więc jeżeli ktoś musi się leczyć, to lepiej by robił to tu.

Lepiej, żeby bliżej domu…

Tak, bo dojazdy przecież generują też olbrzymie koszty. Poza tym częściej można chorych odwiedzać. To jest niezwykle żeby ta pomoc była tu na miejscu i na wysokim poziomie. Cieszę się, że wszyscy radni sejmiku – a również ci z południowej Wielkopolski – bardzo mocno o to zabiegali i pilnowali tego tematu.

Niespodzianek żadnych być nie powinno?

Niespodzianek być nie powinno. Monitorujemy ten temat na bieżąco. Ostatnio Komisja Ochrony Zdrowia wizytowała miejsce inwestycji i takie opinie, że będzie to najnowocześniejszy ośrodek w Wielkopolsce. Ale też trudno się dziwić. Te rozwiązania muszą być najnowocześniejsze, bo przecież na takim poziomie należy tego typu przedsięwzięcia realizować. Także nie widzę tutaj żadnych zagrożeń i mam nadzieję że wszystko bez komplikacji dojdzie do finiszu.

To jeszcze jeden temat, który budzi spore zainteresowanie, no i niemałe kontrowersje. Co dalej z budynkiem po kaliskim pogotowiu?

Teraz ten obiekt jest w zasobie województwa wielkopolskiego. Ja nadzoruję gospodarkę mieniem, więc teraz się tym tematem w sposób szczególny interesuję. Żydowska gmina wyznaniowa zwróciła się do zarządu województwa z wnioskiem o przekazanie tego terenu. Czekamy na razie na odpowiedź ze tej gminy, bo tak naprawdę nie wiemy, co z tym terenem gmina chce zrobić. Mam nadzieję, że taką odpowiedź uzyskamy. Pojawiły się - nawet w lokalnej prasie - wątpliwości, czy faktycznie tam też był cmentarz, czy nie. To trzeba wszystko rozstrzygnąć.

Da się to sprawdzić?

Będziemy musieli to sprawdzić i zobaczymy, jak ta sprawa wygląda. Nie wiem czy się da, ale mam nadzieję, że się da. Wpłynął w międzyczasie wniosek Wielkopolskiego Centrum Medycyny Pracy, żeby ten obiekt im przekazać, bo jest przecież obiekt po służbie zdrowia, po pogotowiu ratunkowym.

Czyli odpowiednio przystosowany.

Przystosowany. Natomiast Wielkopolskie Centrum Medycyny Pracy, wówczas kiedy pogotowie zostało przeniesione do szpitala przy ulicy Poznańskiej musiało opuścić tamte tereny i teraz wynajmuje pomieszczenia przy ulicy Zamkowej w budynku Poczty Polskiej. To takie trochę kuriozum dla mnie, że muszą pracować w wynajmowanych pomieszczeniach, a obiekt po pogotowiu ratunkowym nadaje się, żeby to tam Centrum Medycyny Pracy funkcjonowało. Jeżeli wszystko dobrze się potoczy, być może tak się stanie. Tak jak powiedziałem – dyrektor Centrum Medycyny Pracy w Poznaniu wystąpił z takim wnioskiem i chciałby ten ośrodek tutaj przenieść – to byłoby bardzo dobre miejsce...

Kiedy w takim razie uda się dojść do porozumienia z gminą wyznaniową, kiedy te decyzje mogą konkretnie zapadać i kiedy ewentualnie można by wtedy rozmawiać z Centrum Medycyny Pracy?

Na razie, na nasze pismo, które wysłaliśmy do gminy wyznaniowej, nie otrzymaliśmy odpowiedzi, więc trudno tu mówić o jakichkolwiek terminach.

Długo już czekacie na odpowiedź?

Czekamy około miesiąca. Może ta odpowiedź przyjdzie – mam taką nadzieję – i będziemy rozmawiać. My mamy cel publiczny, który chcemy zrealizować. Nie sądzę, żeby cokolwiek innego w tym miejscu powstawało. Nie sądzę, żeby pojawił się inny pomysł, nawet ze strony gminy wyznaniowej, żeby ten obiekt burzyć.

Byłoby szkoda.

Byłoby szkoda, bo to jest obiekt w bardzo dobrym stanie. Mam nadzieję i wierzę, że przedstawiciele gminy wyznaniowej uznają, że czasami trzeba spojrzeć na dobro ogółu i to jest bardzo ważne. Mam nadzieję, że ten obiekt będzie służył przede wszystkim kaliszanom i południowej Wielkopolsce w dobry sposób.

To na koniec naszej rozmowy jeszcze jedno pytanie - tym razem od słuchacza Radia Centrum – co z polderem na Krępicy?

Tym tematem zajmuje się miasto, nie województwo. Natomiast oczywiście tego typu tematy też do nas trafiają, dlatego że my w imieniu Skarbu Państwa zarządzamy rzekami i tymi mniejszymi ciekami, również Krępicą. Zarząd województwa wielkopolskiego wydawał opinię w tej sprawie już dwukrotnie. Chcieliśmy mieć pewność, w odpowiedzi na wątpliwości ze strony mieszkańców, że tam nie będą obsuwać się skarpa. Ustalenia zostały poczynione również z prezydentem miasta Kalisza, że do takich sytuacji nie może tam dochodzić, że ten polder będzie odsunięty od skarpy, żeby nie było zagrożeń i obaw jeśli chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców... Prace mają rozpocząć się w górnej części rzeki Krępicy, we wsi Dobrzec i później schodzić stopniowo niżej. Myślę, że do tego czasu jeszcze wiele się wyjaśni. Uważam – i to zawsze podkreślałem – że nie można robić czegoś przeciwko mieszkańcom, ale trzeba też uwzględniać różne uwarunkowania. Różne, to znaczy: dobro mieszkańców, ale poniżej jest choćby zakon sióstr, który jest ciągle zalewany. Co chwilę mamy też prośby o to, żeby na przykład była większa przepustowość wody przez rzekę pod mostem na ulicy Poznańskiej. Nie możemy na to wyrazić zgody, dlatego, że może dojść do podmycia mostu i do katastrofy. Więc to jest bardziej skomplikowane i złożone zadanie. Zadanie miasta Kalisza, żeby zadowolić mieszkańców. Myślę, że w związku właśnie z tego typu uwagami i z rozmowami z panem prezydentem Januszem Pęcherzem doszliśmy do porozumienia takiego, które pozwoli zadowolić wszystkie strony, Przynajmniej to tak widzę ze strony zarządu województwa wielkopolskiego. Teraz wszystko zależy już od rozmów władz miasta z mieszkańcami. Mam nadzieję i kibicuję obu stronom, żeby doszły do porozumienia, wtedy łatwiej tego typu przedsięwzięcia realizować.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica – 28. lutego 2014 – Gość: członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego Krzysztof Grabowski - Prowadzenie: Małgorzata Sudoł)