Przez cały sezon walczyły na pograniczu miejsca w czołowej szóstce. Rzutem na taśmę zapewniły sobie pozycję w górnej części tabeli i pewne utrzymanie w centralnej pierwszej lidze. Mowa o koszykarkach Towarzystwa Sportowego Ostrovia, które zrobiły postęp w porównaniu z poprzednim sezonem. Osiem zwycięstw w osiemnastu meczach dało miejsce w szóstce i spokojną drugą część rozgrywek. Mówią zawodniczki: Milena Krzyżaniak i Katarzyna Skrzypczak oraz trener Ostrovii, Piotr Czaska:
„Cieszymy się bardzo z miejsca w szóstce. Początki bywały różne. W ogóle cały ten sezon zasadniczy był zmienny dla nas. Grałyśmy tak jak kobiety... zmiennie" - oceniła Milena Krzyżaniak.
„Mając pewne utrzymanie, możemy spokojnie grać swoje w dalszej części sezonu, pracować nad tymi elementami, które jeszcze szwankują w naszej grze. Będziemy spotykać się teraz z dużo lepszymi zespołami z pierwszoligowej czołówki. Dzięki temu będziemy mogły się czegoś nauczyć. Zdajemy sobie jednak sprawę, że czeka nas nadal dużo pracy" - dodała kapitan zespołu TS Ostrovia Ostrów.
„Kwestia spojrzenia na nasz wynik, czy szóstka jest jakimś sukcesem, czy też może ta drużyna powinna walczyć o czołową trójkę, czy też może potencjał kadrowy jest na dziewiąte czy dziesiąte miejsce. Trzeba byłoby usiąść i się zastanowić, jaki jest faktyczny potencjał naszej drużyny" - zastanawia się trener Piotr Czaska.
Koszykarki Ostrovii ukończyły sezon zasadniczy z takim samym bilansem jak ekipy z AZS-u Rzeszów i Wisły II Kraków. Po stworzeniu tzw. małej tabeli okazało się, że ostrowianki mają lepszy bilans od rezerw Wisły, przez co one zagrająw górnej szóstce, a wiślaczkom pozostała walka o utrzymanie w centralnej pierwszej lidze.
Komentarze
Dodaj nowy komentarz