Pokaz pobierania miodu z dziupli na drzewie, czy współczesna obróbka miodu to tylko niektóre z wielu atrakcji niedzielnego Kaliskiego Miodobrania. Podczas kilkugodzinnego spotkania przy Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu zaprezentowane zostały nie tylko ule i miody, ale także różnego rodzaju pszczele produkty i ciekawostki z dziejów pszczelarstwa. "Dawniej pozyskiwanie miodu wyglądało nieco inaczej niż dziś" - powiedział Radiu Centrum bartnik Szczepan Socha:
"Kiedyś to było podkradanie miodu pszczołom. Teraz jest to jakby wymiana: też podkaradmy, ale w zamian dajemy pszczołom pokarm na zimę, cukier z wodą, specjalne syropy i witaminy. Aby być dobrym bartnikiem, trzeba mieć dobrą kondycję. Aby się chronić, kiedyś stosowano siatkę na głowę, w tej chwili używa się kapeluszy, całych kombinezonów"
"Cieszę się, że udało nam się zgromadzić wystawców, którzy pokazują konkretny produkt, ale nasze spotkanie stało się też okazją do zaprezentowania tego, w jaki sposób miód powstaje, w jaki sposób się go pozyskuje. Sam byłem świadkiem wielu intersujących rozmów mieszkańców Kalisza z wystawcami, z prelegentami. Myślę, że ta impreza ma szansę stać się coroczną atrakcją."
- podsumował Andrzej Tylczyński z Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu. Pokazom towarzyszyły popularno-naukowe wykłady, wystawy oraz konkursy dla dzieci. Oprawę muzyczną zapewniły kapele ludowe z Brzezin i Blizanowa.
Komentarze
Fajna sprawa, tylko jak znam
Fajna sprawa, tylko jak znam życie zakończy się na pierwszym razie. A jakby zrobić w Kaliszu miodobranie na wzór zielonogórskiego winobrania tworząc z tego wielką imprezę? Promocja miasta, zwiększenie liczby turystów i do tego ciekawych rzeczy się można dowiedzieć. Może warto pomyśleć...
Dodaj nowy komentarz