Błękitna Armia. Uzbrojona w czołgi i samoloty, jak żadna inna polska formacja w tym czasie. Powstała z 60 000 ochotników, wśród których było wielu ostrowian. Mijają 92 lata od chwili, gdy wracających z Francji żołnierzy generała Hallera witano tłumnie na ostrowskim dworcu kolejowym. Wraz z nimi przyjechał też Roman Pilachowski. Siłą wcielony do armii niemieckiej na początku I wojny, brał udział w najcięższych walkach nad Sommą. "Zachowały się fragmenty jego pamiętników, a w naszej pamięci również historia jego 90-letniej dziś córki"- powiedziała Radiu Centrum Wiesława Woźniak-Bargiel, siostrzenica Pilachowskiego:
"Jego córka i zięć, jako uczestnicy Powstania Warszawskiego dostali się do niemieckiej niewoli. On trafił do obozu jenieckiego, ona do Ravensbruck. Jemu udało się uciec i przez Alpy przedarł się do Anglii. Tam poznał mojego wujka, który nie wiedział wówczas nawet, że jego córka wyszła za mąż. Kiedy zgłosił się do niego żołnierz i przedstawił, że jest jego zięciem, myślał, że z niego kpi i chciał go nawet wsadzić do paki."
Pilachowski brał udział we wszystkich walkach armii Hallera. Po 17 września 1939 roku dostał się do bolszewickiej niewoli. Zesłany do łagrów wydostał się z nich z armią generała Andersa. Przeszedł z nią przez Palestynę, Włochy-gdzie walczył pod Monte Casino aż do Anglii. Do kraju wrócił w 1947 roku. Jego grób znajduje się we Wrocławiu.
Komentarze
Dodaj nowy komentarz